Rok 2025 w Fundacji

To był rok intensywny. Pełen emocji, trudnych decyzji, ale też wzruszeń i pięknych historii z happy endem. Rok, w którym po raz kolejny potwierdziło się, że pomaganie zwierzętom to maraton, nie sprint i że bez Was nie byłoby to możliwe.

Co na początek?

Połączyliśmy siły z Grupą Pomocy Kotom Mrau. I zrobiło się u nas dużo bardziej kocio 🙂

Zwierzęta pod opieką

Przez cały rok pod naszymi skrzydłami znajdowały się dziesiątki zwierząt jednocześnie, głównie seniorów, zwierząt przewlekle chorych, po traumach, wymagających specjalistycznej opieki i domów „szytych na miarę”.

Funkcjonowały domy tymczasowe oraz domy seniora, które dla wielu naszych podopiecznych stały się ostatnim, ale najważniejszym przystankiem w życiu

Zaczęliśmy już w styczniu od dwóch wyrzuconych szczeniaczek Wandy i Heli, a potem lista rosła miesiąc po miesiącu:
Lolek, Donald, Admirał, Amigo (wracający z adopcji), Carbon, Simba, Nala, Astro, Waldo (wracający), Bajgiel, Leyla, Sprite, Zdzisław, Boniuś, Dżoki, Walentynka, Antenka vel Panda, Philomena Cunk, Doktor Who, Koko, Chanel, Kenzo, Czarny, Tobi, Miodek, Nivuś, Boniuś, Drunia, As, Clifford, Motylek, Prząśniczka, Rysia, Kama, Kawka, Drapko, Rozalka, Helenka, Stegna, kociaki z grupy Amigos (Carlos, Miguel, Fernando, Mercedes, Dolores), Kornelek, Armin, Daimon, Odyn, Kulfon, Melotron, a w grudniu także koty: Sreberko, Bagera i Nonio, Łazanka, Kutia...

Byli wśród nich seniorzy porzuceni po latach, kocięta z ulicy, zwierzęta chore, niewidome, po przejściach, takie, które „nie miały szans”, a jednak je dostały.

27 szczęśliwych zakończeń

Ten rok przyniósł 27 adopcji, często takich, w które same ledwo wierzyłyśmy.

Domy znaleźli m.in.:
Bingo, Bajba, Wandzia i Hela (razem!), Hilary, Seweryn (po latach!), Zuzia, Carbon (który został… Francuzem), Schino, Amigo (jego tymczas stał się domem na zawsze), Dżoki, Sandacz, Stejsi, Leszy, Walentynka, Philomena, Motylek, Nosek, Sara, Zosia, Kawka, Borysek, Doka oraz Sonik, który został na zawsze w swoim domu tymczasowym.

Były adopcje seniorów, adopcje „trudnych” zwierząt, adopcje po kilku powrotach.

Pożegnania

W tym roku pożegnaliśmy 20 naszych podopiecznych.
Każde odejście bolało, niezależnie od wieku i czasu spędzonego pod naszą opieką.

Odeszli:
Rusty, Sonet, Donald, Nami, Moris, Andzia, Doktor Who, Dąbek, Hodor, Fernando, Tempura, Kenzo, Miodek, Dobrodziej, Astro, Admirał, As, Prząśniczka oraz Capri.

Te śmierci bolą, ale wszyscy odeszli w ramionach ludzi, którzy ich kochali – i to jest coś, co przynosi pewne pocieszenie.

Kastracje – niewidzialna pomoc

Równolegle robiliśmy to, co w długiej perspektywie ratuje najwięcej istnień.

  • 245 zwierząt właścicielskich zostało wykastrowanych w gminie Nasielsk. To setki, tysiące nieurodzonych miotów, setki zwierząt, które nigdy nie trafią na ulicę.
  • 6 kotów na Podlasiu – tam dopiero zaczęliśmy działać w grudniu, ale wiemy, że to początek większej zmiany.

Codzienność

Ten rok to także:

  • tysiące wizyt u weterynarzy
  • setki zabiegów rehabilitacyjnych
  • dziesiątki operacji – od stomatologii po te ratujące życie
  • tony karmy, tysiące podkładów, setki kilogramów żwirku

To wszystko wydarzyło się naprawdę. Dzień po dniu.


Dziękujemy, że byliście z nami w tym roku. I że wciąż chcecie być częścią tej historii.

https://www.facebook.com/share/g/1a8Xc8Nzr5/?mibextid=wwXIfr